Niepotrzebne dla jednych, stają się ważne dla innych. Te cieńsze trafiają do plastikowych reklamówek, grube tomy podróżują w tekturowych skrzynkach po warzywach, nieliczne przyjadą schowane w eleganckich neseserach. Jakie są drogi „wędrujących” książek w Kaliszu? Czy epoka Gutenberga odchodzi w zapomnienie?

Bezpłatna wymiana książek w przestrzeni miejskiej to nowy trend popularyzacji słowa drukowanego. Akcja, zapożyczona z Ameryki, nazywa się bookcrossingiem i polega na podawaniu książek dalej, do rąk kolejnych czytelników. Lektury zostawia się w miejscach publicznych lub specjalnie do tego wyznaczonych, skąd można je zabierać i po przeczytaniu uwalniać, czyli zostawiać w innym miejscu. W Kaliszu książki  zagościły w kawiarenkach, szpitalu, ośrodkach wychowawczych i opiekuńczych czy w gabinecie odnowy biologicznej. Biblioteki nie stronią od bookrossingowej oferty czytelniczej.

Skąd przybywają?

Według szacunkowych danych tylko do jednej filii Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka trafia rocznie ponad 2000 egzemplarzy. Placówek jest dziesięć. W akcji dzielenia się książkami uczestniczą czytelnicy                    i przypadkowi ofiarodawcy.

Miałam bardzo dużo książek. Aż serce się kraje, gdybym miała do pieca wrzucić.W antykwariacie nie chcieli, więc przyniosłam do biblioteki. Od lat nie czytają lektur w szkołach. Kiedyś chętniej się czytało. Obecnie młodzież narzeka, że za grube, za długie. Uciekają w komputer. Gdybym miała większe mieszkanie, to postawiłabym regały. Kiedyś należałam do biblioteki. Później się urwało. Teraz wracam do starych tytułów. Jak wyrzucić? Wśród znajomych wymieniamy się książkami. Jedna drugiej pożycza. Kiedy wieczorem leżę w łóżku, to sięgam po książkę. Książka jest u mnie na co dzień. Lepiej mieć książkę, człowiek się wycisza. Jak jest dobra, do nocy się czyta. Zrobiłam porządek i te przyniosłam. Jeszcze muszę poszukać i przyniosę. Cieszę się, że książki trafiły tam, gdzie powinny być. Nie na śmietnik  – mówi Krystyna, emerytka. – Są po jednym przeczytaniu, niezniszczone. Może przydadzą się innym czytelnikom – argumentuje dojrzała wiekiem ofiarodawczyni.

Tak sobie myślę, że kiedyś książka była relikwią, drogocennym materiałem. Kiedyś ważne było mieć swoją lekturę. Teraz ludzie pozbywają się książek z domów, to jest przykre – dzieli się refleksją Anna Jaroszkiewicz nauczyciel-bibliotekarz z I Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka.

Nie możemy odmówić przyjęcia żadnej książki. Jeśli jest potrzeba, kontaktujemy się i podjeżdżamy do darczyńcy – podkreśla Karena Łuszczykiewicz, wicedyrektorka miejskiej książnicy.

Skarby z piwnicy

Niektóre książki zdradzają  miejsce przechowywania. Piwniczny smród, stęchlizna pomieszana z odorem kociego moczu roztaczają długo nieustępujący zapach. Koronki dorodnych pajęczyn zasnutych wokół krawędzi grzbietów to znak długiego leżakowania. Wydawnictwa w stanie degradacji materii trafią do utylizacji. Będzie to ich ostatnia podróż.

Wśród szarych, tekturowych opraw można jednak spotkać prawdziwe skarby. Pozwolą one na retrospektywną wędrówkę znalazcy i  przywrócą pamięć o nieistniejących, środowiskowych bibliotekach. Oto niektóre z nich: Polski Związek Katolicko-Społeczny Zarządu Oddziału w Kaliszu, Komitet Świetlicy Spółdzielni Pracy „Przełom”, Związek Harcerstwa Polskiego Chorągwi Wielkopolskiej Komenda Hufca Harcerstwa Kalisz [!], Międzyzakładowy Dom Kultury w Kaliszu Biblioteka 3[!]. Książki należały również do  Komendy Powiatowej Związku Strzeleckiego czy Związku Zawodowego Pracowników Łączności w Polsce  Rady Oddziału Urzędu Telekomunikacji w Kaliszu. Gratką dla regionalistów są napisy: Bibljoteka[!] Uczniowska Państwowego Gimnazjum im. Adama Asnyka w Kaliszu, czy też  Biblioteka im. Adama Mickiewicza.

Odczytanie niemieckojęzycznego napisu „Realgymnasium nebel Oberrealschule zu Lichtenberg  Lehrerbibliothe”     z książki wydanej sto lat temu przez B.G.Teubner, prowadzi do Lichtenbergu, dzisiejszej dzielnicy Berlina Wschodniego. Przed wojną znajdowało się tu Gimnazjum Realne z biblioteką, a w niej wyodrębniony księgozbiór dla nauczycieli, znakowany specjalną pieczęcią. Jedna książka z berlińskiej szkolnej biblioteki jest w Kaliszu. Na pytania, kto i kiedy ją pożyczył i jak znalazła się w mieście nad Prosną, niełatwo dziś odpowiedzieć. Książka sprzed wieku ocalała, choć nadal skrywa tajemnicę swojej wędrówki.

Niektóre publikacje, odnalezione w podarowanych paczkach, zostały odesłane prawowitym właścicielom. Do Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku  nadano książkę Bronisława Siadka Wyprawa na „Śmiałym”,                z podpisami członków załogi ORP „Orzeł” oraz dedykacją z 16 października 1969 r. Centrum Edukacyjne Nazaret   w Kaliszu odzyskało przedwojenne wydanie Krzyża i półksiężyca Władysława Umińskiego.

Książka może

Prawie tysiąc książek z MBP powędrowało do kaliskich ośrodków wychowawczych. Przewieziono je do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego „Dom Miłosierdzia”, Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn im. Brata Alberta, do Noclegowni PCK dla Bezdomnych Mężczyzn i Świetlicy Socjoterapeutycznej przy Centrum Edukacyjnym Nazaret. Dla wielu osób korzystających z tych placówek lektura staje się częścią terapii.

- Książki doskonale sprawdzają się  w biblioterapii. Osobom, którym czytanie sprawia kłopot, czytają wolontariusze. Część przekazanych nam tomów trafiła do Liskowa do Domu Seniora „Bursztynowe Zacisze” – mówi  Ewa Goździewicz, założycielka Fundacji „Z Godnością”.

Od półki do akcji

W nieistniejącej dziś wypożyczalni DVD City Jungel i w jednej z pierwszych – jeśli nie pierwszej – kawiarence internetowej w mieście, przy Alei Wolności 6 zorganizowano półkę na książki. Tutaj raczkowała bezinteresowna wymiana książek. Było to dobre dziesięć lat temu, wkrótce po pojawieniu się międzynarodowej idei bookcrossingu. Obecnie działa tu CafeCalisia.pl.

Pomysł zmienił się z czasem w szeroką, miejską kampanię.

Czerwcowy Kiermasz Książki Kaliskiej przed czterema laty odbywał się w cieniu starych drzew zabytkowego Parku Miejskiego. Po raz pierwszy uczestnikom plenerowej imprezy zaoferowano bezpłatne egzemplarze. Książki zgromadzone – dzięki darczyńcom – przez asnykowską książnicę rozdano w błyskawicznym tempie. Egzemplarze przeznaczone na dwa dni imprezy, rozeszły się pierwszego dnia. Był to sygnał do bardziej przemyślanego działania. Akcja ruszyła. Apel do mieszkańców Kalisza o przekazywanie książek, z obietnicą ich przyjrzenia, sklejenia, uwolnienia dotarł do licznych właścicieli księgozbiorów. Nie raz stał się sposobem uratowania tomów przed unicestwieniem.

Zaakcentowanie, że „książka nie może leżeć, bo wtedy płacze”, zachęciło do bezpłatnego oddawania wydawnictw do bibliotek. Liczne z podarowanych materiałów wzbogaciły zasoby książnicy. Materiały „uwalniane” w MBP pieczętuje się stemplem maczanym w zielonym tuszu. Barwa nawiązuje do koloru exlibrisu firmowego. Książki eksponuje się w miejscach ogólnodostępnych, często poza wypożyczalnią. Przeszklone drzwi wejściowe do  Filii nr 2 przy ul. Serbinowskiej 25 pozwalają na poznanie tytułów nawet po zamknięciu placówki. W Filii nr 5 książki można wyszukiwać w pudełku, z którego wystają górne marginesy okładek. W Bibliotece Głównej „wędrujące” są wyłożone na półce.

Nie kontrolujemy co, ile i kto zabiera. Niektóre zostaną wpisane do inwentarza. Inne wędrują – podkreśla Arkadiusz Błaszczyk z Filii nr 4.

www.bookrossing.pl

Kaliskie instytucje oświatowe są wśród współpracowników Fundacji Bookcrossing Polska, która zachęca do wprowadzania informacji o wędrujących książkach na platformie internetowej www.bookrossing.pl. Gimnazjum nr 3 im. Polskich Noblistów współpracuje z fundacją od 2010 r. W latach następnych do akcji dołączyło III Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika i V Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego. Na platformie bookcrossing.pl uwolniono ponad 259 tysięcy tytułów,  przy zarejestrowanych niemal 27 800 użytkownikach. Liczby te nieustannie wzrastają. Dla przykładu: III LO – na swojej półce posiada prawie 550 pozycji, Gimnazjum nr 3 – 30 książek, a V LO – 58 wydawnictw.

Do wnętrza książek uwolnionych internetowo wklejana jest specjalna etykieta. Oprócz kilku zdań o idei światowego pomysłu, zawiera ona numer BIP. To numer identyfikacyjny książki  nadawany przez platformę bookcrossing.pl indywidualnie dla każdej publikacji. Umożliwia on dokonywanie wpisów przez użytkowników. Tym sposobem losy „uwolnionych” tomów można tropić w Internecie. Zestawienie tabelaryczne podaje autora, tytuł, numer ISBN, tematykę publikacji i datę ”uwolnienia”.

W Gimnazjum nr 9 stosuje się kolorowe wklejki, zachęcające do uczestnictwa w akcji.

–  Naklejki to mój pomysł. Ma być kolorowo. Ktoś weźmie dla siebie, dla babci, cioci. Książka dostaje drugie życie – podkreśla Monika Polińska, nauczyciel-bibliotekarz.

Na regał wykładam te, które wzbudzą zainteresowanie. Na rozsypane nikt nie zwróci uwagi. Trzeba mieć szczęście, żeby trafić na coś, co interesuje, ale tak to działa. Gdy były „drzwi otwarte szkoły”, dorośli przeglądali bookcrossingowy regał – dodaje Bożena Bochen,  nauczyciel-bibliotekarz w tejże szkole.

Z kawą, herbatą i z pospolitego ruszenia

W kawiarenkach, wśród aromatu kawy czy herbaty, przy delikatnie snującej się  muzyce,  można poczytać, a nawet zabrać książkę. Ofertę zawarcia przyjaźni z książką proponują kaliskie lokale. W przestrzeni Cafe Calisia. pl, spośród foteli, kanap, sof, krzeseł, stołów i stolików, oświetlonej lady-chłodni  z przysmakami, wyłania się drewniany stelaż. Wysokością przerasta wszystkie meble. Osiem poziomych, płytkich półek wypełnia wystawa książek. Pokazują swoje okładkami i zapraszają do przyjrzenia się im. Podchodzę i patrzę z bliska. Okazuje się są to lektury mojej młodości. Klasyka polska i obca, wydawnictwa PiW-u. Robi się sentymentalnie na duszy.

Często podchodzą tu osoby czekające na swoje dzieci uczestniczące w zajęciach językowych w szkole językowej mieszczącej się w tym samym budynku. Czasem sama coś przeczytam i odkładam – opowiada pracownica kawiarenki.

Stylowi prowansalskiemu, w jakim zakomponowane jest wnętrze kawiarni Anabell, książki dodają uroku.W północnej pierzei Rynku Głównego, w centralnym placu miasta książki są na wyciągnięci ręki. Wyłożono je w  witrynie i na stylizowanych półkach. Jest wnęka pełniąca rolę półki bookcrossingowej.

Nie ograniczam się, żeby biblioteka dostarczała tu książki. Sama przyniosłam, przekopałam strychy. To są książki po moich bliskich. Były czytane. Być może takimi działaniami pokazujemy, że można dzielić się książkami niezobowiązująco. Mnie to nic nie kosztuje. Spojrzę na półkę, widzę, że asortyment się zmienia. Widziałam książki w Calisii, można je stamtąd wziąć – podkreśla Natalia Bilska, właścicielka Anabell.

Do nas książki przybywają na zasadzie „pospolitego ruszenia”. Dokładają się znajomi. Zachęcam, by goście z nich korzystali, ile się da. Mogą je wziąć do pokoju, do poduszki lub zabrać. Nie prowadzimy ewidencji. Sama idea jest warta promowania. Przybysze dopytują o niemiecko- i angielskojęzyczne wydania – relacjonuje właściciel  Komoda Club Resistance.

W pracy

Komfortowa sytuacja dla poszukiwacza literatury jest wówczas, gdy bookcrossingowa półka znajduje się w miejscu pracy. Tak jak u Teresy Grzmilos, zatrudnionej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Perzyny.

  - To świetnie działa. Często korzystam z półki. Jak jest chwila wolna w pracy, podchodzę i wybieram. Te książki można wziąć  i położyć z powrotem. Albo zostawić gdzie indziej – mówi.- W lecznicy przy ul. Poznańskiej, tuż przy wejściu do biblioteki, uwagę przyciąga napis: „Bookcrossing na zdrowie”. To specjalnie przygotowane miejsce z publikacjami wyłożonymi do samoobsługi. Znajdziemy tu literaturę młodzieżową, harlequiny, biografie. Pacjenci         i pracownicy szpitala mają nieograniczony i bezpłatny dostęp do książek. 

W Ośrodku Doskonalenie Nauczycieli  na regale bookcrossingowym prawdziwa mieszanka. Dominują materiały dydaktyczne, książki wycofane ze szkół z Ostrowa Wlkp., lektura sensacyjna, historyczna. Popularna Encyklopedia Powszechna w czerwonej oprawie, ze złotymi literami jest niekompletna. Dedykację z Muzeum na Harendzie im. Jana Kasprowicza wpisała W. Piotrowska. Swój exlibris na podarunkach zostawili małżonkowie G. J. Wujkowscy. Kuszą lektury szkolne i poczytajki dla najmłodszych.

Proponowanie klientkom książek do czytania przez samą właścicielkę zakładu kosmetycznego może być równie  istotne, co serwowanie usług upiększających. Czyściutkie, niezniszczone, starannie ułożone wydawnictwa oferuje Milana Czechowska-Kapczyńska w Gabinecie Odnowy Biologicznej „Milana”. Publikacje znalazły miejsce na półce wieszaka. Powyginane pręty utworzyły zgrabny stoliczek.

To się wzięło u mnie w głowie parę lat temu. Jest ogólnoświatowa akcja. Książki widziałam w Domku Parkowego. A jak wejdę do księgarni, to zatapiam się w książkach.

Co miesiąc wydaję 30-40 złotych na nowości. Dużo przynoszę do zakładu. To przeważnie literatura kobieca. Niektóre bestsellery zagraniczne to język nie do zaakceptowania. Przychodzą do mnie głownie panie, które czytają, wymieniają się książkami. Klientki nieśmiało pytają, czy można wziąć i poczytać. Część książek wraca po dłuższym czasie z powrotem, gdy klientka przypomni sobie, że wypada oddać. Inne pytają, czy można coś przynieść w zamian, gdy stąd pożyczą. Zdarzają się też kradzieże. Współczesną alternatywą jest tablet, ale ja wolę tradycyjne wydania. W czasach, gdy w telewizji nie ma co oglądać, sięgam po książkę – relacjonuje właścicielka zakładu.

Do Afryki

W Filii nr 16 MBP stos książek przypomina „górę grosza”. Istna hałda. Bezustannie napływają. Na początku akcji niezidentyfikowany osobnik zaopiekował się grupą książek i wykorzystał je w akcji „Makulatura na misje”. Kaliskie książki, w postaci funduszy z uzyskanej z nich makulatury, trafiły do Sudanu. Miały swój udział w budowanych tam  studniach. W symboliczny sposób zawędrowały do Afryki.

–  Po tym nietypowym zdarzeniu umieściłam informację, że książki są do „uwalniania”, a nie na makulaturę – wyjaśnia Pani Danuta.

A może Ty, Czytelniku, przyłączysz się do reaktywacji książki? Już wiesz, gdzie Cię przyjmą z otwartymi ramionami. Grono spadkobierców Gutenberga może być większe.