Rozmowa z Marzeną Ścisłą – Czy Kalisz zapomniał o Machcińskim?

fot. Tomasz Machciński, zdjęcie ze zbioru artysty.

Jak można nazwać działania Tomasza Machcińskiego?

Bardzo trudno mi jest to zdefiniować, bo nie jestem historykiem sztuki. Dla mnie jest to kreacja postaci. A Pan Tomasz niespokojnym duchem, który z różnych względów ma potrzebę kreacji własnej postaci, potrzebę zaistnienia. Cechuje go niesamowita wyobraźnia i potrzeba kreowania siebie poprzez sztukę. Z jednej strony jest to głęboki pomysł intelektualny, a z drugiej strony może być to tylko taka pozorna kreacja… Z moich urzędniczych kontaktów z Panem Tomaszem Machcińskim mogę stwierdzić, że jest on trudną osobą. Jest introwertykiem, osobą zamkniętą w sobie. Natomiast to, co kreuje, robi ze swoim ciałem, to jest to tak nieadekwatne do jego zamkniętości i braku komunikatywności, że tak naprawdę są to dla mnie dwa odległe bieguny. Pewnie w ten sposób się realizuje… Nie chciałabym się w to mocniej zagłębiać, bo przyznaję, jest to dla mnie bardzo skomplikowane. Dla takiego zwykłego zjadacza chleba jest to na pewno interesujące, że człowiek może być sam dla siebie modelem, scenografem, kreatorem, charakteryzatorem, fotografem. Jest to takie działanie od zera do efektu końcowego. Co jest tym zerem, tym ładunkiem początkowym, trudno mi stwierdzić.

Czy te działania można nazwać sztuką?

Niewątpliwie jest to proces tworzenia. Jest to na pewno nietuzinkowe, niecodzienne. Ja z takiego typu działaniami się nie spotykam i, odnosząc się do sztuki, niewiele jest takich postaci, które w taki sposób wykorzystują swój wizerunek. Jest to swojego rodzaju monolit, ta konsekwencja działania jest jak najbardziej godna podziwu. Pan Tomasz ma niezwykle plastyczną, piękną twarz. Tworząc w bardzo trudnych warunkach, osiąga efekt rewelacyjny. Chyba nie ma takiej osoby, która oglądając wystawę by się nie zachwyciła. Mimo, że te zdjęcia powstają z „brzydoty”, w efekcie końcowym są piękne.

Czy spotkała się Pani z negatywnym odbiorem twórczości Pana Machcińskiego?

Pan Tomasz Machciński odbierany jest jako kontrowersyjna postać i w moim przekonaniu źle jako człowiek. Jest osobą trudną, dość agresywną, wymagającą i niespolegliwą. On sam, jako osoba kontestująca, na każdym kroku wyraża swoje niezadowolenie z życia i środowiska. Nie wiem, czy to tylko jest jego poza, ale myślę, że jest uczciwych w swoich opiniach. Ma problem z akceptowaniem tych ludzi, którzy nie do końca zachwycają się jego sztuką. Natomiast odrzucając obraz osoby Pana Tomka, a skupiając się na samym efekcie końcowym jego działań, to jest zachwycający, zastanawiąjący, zmusza do przemyśleń, zadumy i myślenia wielopłaszczyznowego.

Pan Tomasz uważa, że to on nie jest akceptowany… wielokrotnie wspominał, że czuje się niedoceniony przez środowisko kaliskie…

Niewątpliwie ma Pani rację. Jednak jest to bardzo trudny temat. Miasto to są ludzie, a Pan Tomasz ma bardzo konkretne roszczenia. Jest przekonany o swojej wyjątkowości i może mieć w tym względzie sporo racji. Jednakże, to nie my urzędnicy decydujemy, którzy twórcy działający w naszym mieście wymagają szczególnego traktowania  w zakresie popularyzacji, upowszechniania i promocji ich dokonań. Do tego predystynowane są inne osoby i instytucje specjalizujące się w dziedzinie sztuk wizualnych. Sam urząd nie może podjąć takiej decyzji. Jedyne, co możemy robić, to w środowiskach galeryjnych dobrze przedstawiać daną postać, bo wiem, że jest to człowiek wartościowy.

Czy miasto zapomniało o Machcińskim?

Trudno powiedzieć. Akurat w tym przypadku Pana Tomasza ujawnia się taka potrzeba wsparcia czy potrzeba akceptacji… Natomiast jeśli były wystawy, katalogi, to trafiały one do odpowiednich osób, zainteresowanych kręgów. Ja myślę, że środowisko kaliskie spodziewało się, że ktoś spoza Kalisza podejmie ten temat, zainteresuje się Panem Tomkiem. Sporadycznie były takie osoby, ale było to raczej na zasadzie takiego flesza, pokazać i zostawić. Jednak często tak jest z twórcami, że mają swoje pięć minut i na tym się kończy.

Może jak szereg innych artystów zostanie doceniony dopiero po śmierci…

Być może tak będzie. Według mnie w środowisku osób związanych z kulturą, sztuką, jest on znaną postacią, nie można powiedzieć, że jest zapomniany. Jego prace są bardzo interesujące, jednak aby określić ich wartość, musiałby się tym zająć specjalista, który by ocenił na co powinno się zwrócić uwagę w jego pracach, czy na warsztat fotograficzny, czy na kreację postaci, czy to działanie jest jedyne i wyjątkowe na globie.

Pan Tomasz jest o tym przekonany.

Może tak jest. Aby tak naprawdę zrozumieć jego działania musiałby się nad tym pochylić krytyk sztuki, który zbadałby wszystkie czynniki determinujące działania Pana Tomasza. Bo nie wiemy, czy ten ładunek w jego pracach jest intelektualny i artystyczny wprost, czy może spowodowany innymi czynnikami, na przykład czystą chęcią bycia zauważonym.

 

Wywiad przeprowadzony przez Zuzannę Kulawiak (fragmenty pracy magisterskiej z 2011 r.)

Wstęp do wywiadu tutaj

Rozmowa z M. Rozparą byłym dyrektorem Galerii im. Jana Tarasina w Kaliszu  tutaj.

Więcej prac artysty znajdą Państwo tutaj.

Wywiad z R. Kucińskim znajdziecie tutaj.