Myślę, że wrócimy

fot. Nosferat Factory

Bartosz Fisz Waglewski oraz Piotr Emade Waglewski – założyciele zespołu Tworzywo Sztuczne, który wyrósł na warszawskim hip-hopie lat 90. Nikt w jednym zdaniu nie potrafi opisać ich muzyki. Dzisiaj grupa podbija polskie sceny koncertowe.

O drodze do sukcesu i muzycznych planach opowiada Bartosz Fisz Waglewski. Wywiad został udzielony po koncercie w Centrum Kultury i Sztuki, podczas 22. Międzynarodowego Festiwalu Artystycznych Działań Ulicznych LA STRADA.

Jakie były początki powstania zespołu?

B.W.: Startowaliśmy tak naprawdę jako duet – z bratem. Pierwsza płyta została nagrana w domu.
W latach 90. związaliśmy się ze środowiskiem, które dopiero powstawało, czyli z warszawskim hip-hopem. Później szukaliśmy pomysłu na to, jak brzmieć na scenie. Zawsze chcieliśmy mieć zespół, ponieważ jest to ciekawa wymiana energii. Nasze utwory powstają na osobistych samplerach i komputerach – można się nimi później pobawić podczas koncertów.

Skład grupy nieznacznie się zmieniał. Dzisiejsze Tworzywo, które wystąpiło na „Mamucie” i uczestniczy w trasie, stanowi komplet od płyty heavy metalowej, czyli podejrzewam, że jakieś pięć lat.

Z chłopakami poznaliśmy się na scenie. Szybko okazało się, że są oni bardzo muzykalni – działają również na własną rękę. Z Michałem Sobolewskim stworzyliśmy zespół Kim Nowak. Mariusz Obijalski, który gra na partiach klawiszowych, działa też z nami w projekcie z ojcem Babiański Fisz Emade oraz jest producentem płyt jazzowych – nagrał płytę z Moniką Borzym, itd. Jesteśmy głównym członem, aranżerem, a człowiekiem, który „trzyma to za gardło” jest mój brat. Natomiast brzmienie utworów to wspólnie wypracowany efekt.

Jak określacie swój muzyczny styl?

B.W.: Trudno jednoznacznie określić nasz styl, ale elementem, który łączy całość jest sampler, muzyka elektroniczna. Ostatnie Tworzywo to płyta „Heavy metal”.

Hip-hop w latach 90. wyniósł nas na scenę, a elektronika to był czas twórczych poszukiwań. Odrzuciliśmy wtedy bunt i usiedliśmy przy samplerach.

Muzyka cały czas ewoluuje. Zmieniamy się, jednak utwory pozostają autorskie – panujemy nad słowem i kompozycją. Uważam, że jest to twórczość, jeżeli chodzi o teksty, dojrzałych facetów. Przy okazji są to muzyczne podróże po tym, co zawsze nas fascynowało – po elektronicznym, hip-hopowym i ciężkim brzmieniu. Jest to znak rozpoznawczy Tworzywa – wszystko co nas inspiruje, zostawia ślad na płytach.

Co usłyszymy na płycie „Mamut”?

B.W: „Mamut” jest płytą, którą tworzyliśmy po zakończeniu bardzo długiej trasy koncertowej, trwającej chyba dwa lata po projekcie „Matka, Syn, Bóg”. Tam, grając rzeczy, które odnosiły się do standardowej muzyki folkowej, ludowej, bluesowej, zatęskniliśmy ponownie za samplerami. Najnowszy album, z jednej strony, to opowieść o śmierci, dojrzałości, pędzie życiowym, natomiast muzycznie jest to wycieczka w kierunku elektronicznych dźwięków lat 80. (bez których nie byłoby hip-hopu w latach 90.). Często wracamy do korzeni tego, co nas stworzyło i wyniosło na scenę.

Czy macie w planach kolejne płyty?

B.W.: Mamy tę swobodę, że nie jesteśmy związani żadnymi kontraktami. Myślimy już jednak o nowej płycie, na którą stworzyliśmy do tej pory dwa utwory. Nie wiem, kiedy ją wydamy, ponieważ ten rok będzie odpoczynkiem od naszych krążków. Gdy zakończymy prace, zastanowimy się nad terminem ukazania albumu. Będzie to kontynuacja Tworzywa, czyli tego co zrobiliśmy na „Mamucie”.

Jak podobało Wam się w Kaliszu i czy zamierzacie do niego wrócić?

B.W.: Bardzo chcielibyśmy wrócić do Kalisza. Pierwszy raz byliśmy u was z Kim Nowak. Jest to mocna muzyka, która potrzebuje małych, zadymionych miejsc pełnych ludzi – tak właśnie wtedy było! Wspominam i pamiętam to bardzo dobrze. Z przyjemnością gramy wszędzie tam, gdzie czujemy pewien niedosyt. Jeżeli ludzie chcą nas częściej słyszeć na żywo, to oczywiście myślę, że wrócimy.

Album „Mamut” zdobył m.in. tytuł „Płyta Roku 2014” według Gazety Wyborczej.

Podczas Gali Fryderyków 2015 zespół odebrał nagrodę za najlepszy album muzyki alternatywnej/elektronicznej/Indie. Gratulujemy i życzymy wielu sukcesów na polskiej i światowej scenie muzycznej.

Rozmawiała Dominika Antczak