Krzyki, wyzwiska, ubliżanie

Małe miasto, takie jakim jest Kalisz, przywodzi mi na myśl często pewne ograniczenia, brak zrozumienia i tolerancji do odmienności. Sama wpisać się w ogół szarej masy nie mogę, więc temat ten mnie dotyka niemalże codziennie. Chcąc być bardziej zorientowana, zaczęłam działać. Po rozmowie z kilkoma osobami ‘z branży’ nadal nie mogę ostatecznie powiedzieć, że jest lub nie jest tutaj miło, ciepło, wszyscy Cię dopingują, klepią po ramieniu i gratulują lub co najmniej rozumieją, ale równocześnie nie mogę się opowiedzieć, iż jest tu źle, wytykają  każdego palcem, grożą, biją i najlepiej spaliliby na stosie. Z pewnością fakt, iż mieszka się w niewielkiej mieścinie ma duży wpływ na poziom tolerancji. Wszyscy się tutaj znają lub chociaż kojarzą, często wiedzą o sobie naprawdę wiele. Dlatego pojawia się nagle: A jak na ten Twój homoseksualizm zareaguje reszta rodziny, sąsiedzi spod trójki, ksiądz w kościele czy babcia Zdzisia. Toż to…. I tu zaczyna się twórczość reagującego! Podstawą w tym temacie jest przede wszystkim świadomość, czym jest sam homoseksualizm. Bez mylenia tego z pedofilią, zoofilią, i innymi tego typu upodobaniami. Homoseksualizm to nic innego jak miłość do osoby tej samej płci. Koniec. Kropka. Kiedy już wiemy, czym on jest, możemy wyrażać swoje zdanie co do tego czy szkodzi, jak szkodzi, komu szkodzi. Jeśli w ogóle szkodzi. Kwestia jest to tylko i wyłącznie indywidualna.

Oni są wszędzie. Niezależnie od przekroju wiekowego. Niezależnie od płci. Niezależnie od statusu majątkowego. Wszędzie w każdym znaczeniu tego słowa. W autobusie, szkole, pracy, sklepie. Mają swoje życia, często przed innymi skrzętnie ukrywane. Często się boją. Boją się, że ich orientacja będzie tematem numer jeden wśród ludzi, a przecież nie chcą rozgłosu. Chcą być jak każda inna osoba w tłumie.

– Brat zareagował zachowawczo. Nie był zachwycony ale też nie rozpaczał z tego powodu. Do dziś czasami można wyczuć z jego strony pewną rezerwę. Mama zareagowała złością, traumą. Były krzyki, wyzwiska, ubliżanie. Próbowała we mnie wzbudzić poczucie winy, za zmarnowane jej życie. Próbowała wysyłać mnie do psychiatry na leczenie. Pierwszy miesiąc był ciężki (…) miałem wątpliwości, czy dobrze zrobiłem. Pewnie zawsze mama będzie chowała w sobie żal, że nie mam żony i dzieci. – tak swój coming out przed rodziną opisuje M. I dodaje – Ale teraz z perspektywy czasu nie żałuję decyzji.

Taka reakcja zdarza się często. Zwłaszcza w starszym pokoleniu, czego sama doświadczyłam dowiadując się, iż spotkało mnie najgorsze zboczenie w życiu, które się leczy. Była to dla mnie reakcja tak wstrząsająca, że nie obyło się bez rozmowy z psychologiem. On na szczęście miał już zupełne inne podejście i ze śmiechem zapytał, czy rodzina w takim razie chce mi zaaplikować syrop, szczepionkę czy elektrowstrząsy.

S. mówiąc o sobie swojej rodzinie spotkał się z najlepszą reakcją, jaka każdego z Nas mogłaby spotkać. Choć jego rodzice dowiedzieli się o jego orientacji przypadkiem, nie zareagowali źle. Zadali pytania, rozmawiali, obyło się bez obelg, awantur i nieprzyjemności. Inaczej jednak było w szkole. Gdy ‚koledzy’ zaczęli go podejrzewać o homoseksualizm, stał się ciotą, pedałem, największym plugastwem istniejącym na ziemi, wytykano go palcami, śmiano się. Opisuje to jako najgorszy okres w swoim życiu i żałuje, że zabrakło mu odwagi, by uwierzyć, iż jest od nich lepszy.

Szydzenie nikogo tu chyba nie zdziwi. Idę ulicą i dzieciaki wołają za mną ‘LESBA’. Na oko mogliby uczęszczać do podstawówki, a już plują jadem. Jednak zatrważające jest to, jak daleko posunąć mogą się ludzie w swojej nienawiści. Znane są przypadki nie tylko słownego obrażania, ale i przemocy fizycznej oraz psychicznej. Zastraszanie, pobicia, przemoc seksualna nawet przypadki morderstw o podłożu homofobicznym. Tym karmi nas współczesny świat, jeśli znajdziemy się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.

Na całe szczęście nie wszyscy mieli styczność z takim podejściem do sprawy, czego można im tylko pozazdrościć i gratulować rozumu otoczeniu.

Choć rodzice K. nadal nie do końca jej wierzą, obyło się bez wielu niemiłych słów, uciążliwych komentarzy. Jej znajomi zaakceptowali ten fakt tak samo, jak to, że słońce świeci, a ziemia się obraca. Podobnie było w przypadku A.: ‘Rodzice. Wiadomo, szczęśliwi nie byli. Ale dzięki mądrości mamy jakoś się to nie rozleciało. Oczywiście płacz i stres udzielał się obu stronom.  Siostra płakała, ale teraz mamy bardzo dobre relacje. Wszyscy znajomi to zaakceptowali. Wyjątkiem była osoba, z którą obecnie i tak nie mam już kontaktu.‘

Takie zróżnicowanie w reakcjach często sprawia, że osoby homoseksualne nie wiedzą, czego się spodziewać i pozostają nadal w ukryciu lub mówią tylko niewielkiemu gronu osób – często znajomym. Jak to argumentują?

– O mojej orientacji wie niewiele osób. Żyjemy w kraju gdzie homoseksualizm jest wciąż tematem tabu, a brak tolerancji widać tu na każdym kroku. Wychowałem się w rodzinie wierzącej, więc od samego początku wpajano mi, że homoseksualizm jest zły, że to choroba. Staram się przypomnieć jakieś miłe komentarze, ale nic mi nie przychodzi do głowy. Nawet znajomi, po tym jak już się o mnie dowiedzieli unikali tego tematu. Owszem przestali rzucać homofobiczne docinki, ale też nigdy nie zainteresowali się tym czy z kimś się spotykam czy jakoś sobie radzę.  – odpowiada O. – Wie o mnie niewielka grupa ludzi. Brat, przyjaciel, kilka koleżanek, ale kiedy facet dowiaduje się, że jego najlepszy kumpel, z którym grał w piłkę na podwórku, pił pierwsze piwo, podrywał dziewczyny, jest homo… No cóż to na pewno nie było łatwe do zaakceptowania.

Każda osoba, z którą rozmawiałam liczyła się z tym, że nie przez każdego zostanie w pełni zaakceptowana. Jednych reakcje zaskoczyły pozytywnie, innych już nie. Jednak każdy zgodnie twierdził, że miasto ich ogranicza. Ogranicza ich, bo zawsze jest ryzyko, że się komuś nie spodoba chodzenie za rękę z partnerem, o okazywaniu sobie miłości poprzez choćby pocałunki nie wspominając. Nie ma też lokali dedykowanych środowiskom LGBT, ale na to chyba już nikt nie liczy. A przecież żadne z nas nie robi niczego zakazanego, nie namawia do homoseksualizmu, nie prześladuje, nie obraża. My nie śmiejemy się z par obupłciowych, że są ‘fuuj, hetero’. Nikogo nie zmuszamy do oglądania, jak penetrujemy sobie jamę ustną, co się heteryckim parom często zdarza. O dziwo dzieci też nie atakujemy, nie wyznajemy Szatana poprzez zabijanie kotków. Nie sądzę, że kiedykolwiek zaczniemy, więc litości ludzie! Miasto małe czy też nie, okażcie trochę tolerancji. Przestańmy się nienawidzić, bo w Kaliszu nie ma na to miejsca.

Póki co pozostaje mi, jak i całemu środowisku LGBTQ, liczyć, że może tym  przyszłym pokoleniom nie będzie przeszkadzało to, że jesteśmy tęczowi.

  • Tomek

    Ciemnota i tyle.
    Siłą każdego państwa jest tolerancja.