Gdy się pojawił było już za późno…

fot. Nosferat Factory

Czekałam na niego około 40 minut. Gdy w końcu przyjechał było już za późno. Na 15.45 byłam umówiona na rozmowę o pracę, jednak mój jedyny autobus się spóźnił, a gdy się w końcu pojawił było za późno o 10 minut i starciłam moją jedyną okazję na pracę, którą chciałabym wykonywać. W tej branży nie ma miejsca na spóźnienia. Ja zawaliłam już na samym wstępie, zanim się pojawiłam. Zostałam przekreślona od razu, a co najgorsze nie z mojej winy. Może jednak z mojej? W końcu mogłam zrobić prawo jazdy, a nie nadal włóczyć się tymi autobusami.” – To wypowiedź przypadkowej dziewczyny, z którą czekałam na autobus. To czekanie tak nas męczyło, że wspólnie zaczęłysmy narzekać, a dodatkowo udało mi się poznać ciekawą historię, jednak bez happy endu. Nawet nie znam jej imienia, nie wiem gdzie mieszka, ile ma lat, co robi w życiu. Wiem tylko jedno – nie spełniła swojego marzenia, bo autobus kaliskich linii się spóźnił.. Zresztą jak zwykle.

Miejskie autobusy to środek trasportu około 1/3 mieszkanców Kalisza i jego okolic. Jeżdżą nimi uczniowie do szkoły, starsze panie do lekarza, czy dorośli do pracy, młodzież na zakupy. Nie każdy ma prawo jazdy, więc liczy na taki środek komunikacji, ale czy słusznie? Od pewnego czasu cały Kalisz był rozkopany, więc korki były nieuniknione, ale czy spóźnienia po 30 minut także? NAWET NA PIERWSZYM PRZYSTANKU? Po prostu głowa mała – umawiasz się na 16.00 przyjeżdzasz godzinę później, a za kolejną godzinę już musisz wracać. Świetna opcja – takie doznania tylko z autobusami miejskimi. Jednak jest święto! Otworzyli Górnośląską i autobusy mają opóźnienie co najwyżej 10 minut. Jest tylko jeden problem.. To mnie nie ratuje. Stoje na tym przystanku i po prostu marznę i wyczekuję na mój ukochany, jedyny autobus do domu! Kiedy wsiądę pragnę tylko jak najszybciej dojechać do ciepłego domku, ale nie! Kolejne korki.. Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Podczas jazdy da się usłyszeć mnóstwo głosów typu  „znowu tyle czekałam, już z głodu nie wytrzymuję”. Aż do znudzenia. Zadaję jednak pytanie, czyja to wina, że tak się dzieje? Skąd biorą się te opóźnienia? Na kogo tak naprawdę trzeba narzekać?

Autor: Nosferat Factory

Odpowiedzi szukałam u kierowców jak i w centrali KLA. Niestety u tych pierwszych odpowiedzi nie znalazłam, chociaż jeden z miłych panów rzucił hasło „korki”. Moje drugie źródło, którym była centrala KLA niestety, ale chyba nie miało ochoty ze mną rozmawiać, bo moje kilkukrotne telefony zostały nieodebrane, co wywołało u mnie pewną irytację. Teraz jedynie sama mogę snuć podejrzenia po czyjej stronie leży wina i dlaczego tak się dzieje.
Osobiście podzielam opinię jednego z panów kierowców, że najczęstszą przyczyną opóźnień są właśnie korki, bo niestety, ale ruch na drodze nie jest codziennie taki sam, nie da się powiedzieć kiedy autobus może przyjechać wcześniej, a kiedy później. Z drugiej strony zarząd mógłby uwzględnić właśnie takie rzeczy i zrobić ruchomy rozkład. Dopasować godziny tak, aby nikt nie narzekał. Tylko jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Sprawę opóźnień zostawmy w spokoju, nie można przecież wszędzie widzieć tylko złych stron, kiedy te dobre też się znajdą.

Jednym z pozytywnych zjawisk jakie dostrzegamy w KLA to to, że w ogóle istnieje. Gdyby nie było tych linii sądzę, że około połowa ludności z Kalisza i okolic miałaby spory problem, by gdzieś dotrzeć. Komunikacja miejska to komunikacja przyszłości. W niektórych państwach są dostępne oddzielne pasy dla autobusów, by mogły sprawniej się przemieszczać. Kto wie, może kiedyś w Polsce, w Kaliszu pojawi się taka innowacja. Na razie cieszmy się tym co mamy. Korzystanie z kaliskich linii to tanie przemieszczanie się, dla naszej kieszeni dużo bardziej ekonomicze. Przeliczając ile straciłabym dojeżdzając własnym autem na paliwo dziennie w obie strony do domu, a to ile tracę jadąc autobusem, to duża różnica. W moim przypadku rachunek jest prosty – za dwa przejazdy samochodem mam osiem przejazdów autobusem. Opłacalne? Jak najbardziej i to chyba dla wielu z nas, dlatego wszyscy tak chętnie korzystają z tych przewozów. Warto zadać pytanie, czy opłaca się to firmie? Po raz kolejny muszę odpowiedzi szukać sama (nieodbierany telefon…). Według mnie gdyby KLA miałoby utrzymywać się jedynie z przejazdów byłoby ciężko, ponieważ dochód z biletów nie przynosi wysokich sum. Osoby niepełnosprawne, czy te które ukończyły 70 rok życia są uprawnieno do darmowych przejazdów – a właśnie często dużo osób starszych możemy spotkać w busie. Na całe szczęście koszty w znacznej mierze pokrywa Miasto. Na przestrzeni lat widać jak Kaliskie LInie Autobusowe zmieniają się dla wygody pasażerów.

Mój reportaż nie stanowi jedynie zbioru suchych faktów, czy moich własnych opinii. Spytałam kilka osób, przede wszystkim znajomych, co sądzą o miejskich busach. Jedna z koleżanek zwróciła uwagę na niemiłych kierowców, którzy często się zdarzają w autobusie: „czasem coś odburkną, a nawet jeszcze będą mieli uwagi do tego, że kupujesz bilet czy w ogóle wsiadasz”. Kolejna z dziewczyn podzielając zdanie poprzedniczki dodała „to ich praca, powinni z niej teoretycznie czerpać radość, a nie wyglądać jakby robili to tylko z przymusu, zresztą podejmując się takiego zawodu trzeba liczyć się z tym, że spotkają ich różnorodne sytuacje, czasem mogą nas ponieść nerwy, jednak nigdy nie można tego okazywać, bo działają nie tylko na niekorzyść swoją, ale i całej spółki”. Jeden z pytanych przeze mnie przypadkowych chłopaków mówi „prawie codziennie jeżdżę KLA, bo muszę. Jest wygodnie, to pewne, ale czasem spotkam się z niezbyt przyjemnymi sytuacjami. Raz na przykład biegłem na autobus, chciałem wsiąść, a kierowca dokładnie przed moim nosem zamknął mi drzwi. Niestety, musiałem czekać na kolejny.”. To wypowiedzi z nielicznych przeprowadzonych przeze mnie rozmów. Większość z nich są bardzo do siebie zbliżone, dlatego przytaczanie wszystkich nie ma najmniejszego sensu, znudziłoby tylko czytelnika.

Podsumowując cały mój artykuł, CZYTELNIKU, zanim zaczniesz narzekać na Kaliskie Linie Autobusowe, tak jak ja to zrobiłam na wstępie zastanów się czy warto i czy KLA rzeczywiście jest takie złe, bo zostało ono stworzone „DLA DOBRA MIESZKAŃCÓW, Z KORZYŚCIĄ DLA MIASTA”.

  • Bartosz Krzywik

    Bardzo ciekawy artykuł , powiem tak zawód kierowcy autobusu jest bardzo trudny większości kierowców robi to z pasji do jazdy niestety mniejsza cześć robi to z przymusu a szkoda , niestety ale czasem nie widziany w prawy lusterku ludzi którzy biegną na autobus w imieniu wszystkich kierowców przepraszam wszystkich pasażerów w Kaliszu staramy się jak najszybciej wyjechać z zatoczki autobusowej mimo że pojazd który się do niej zbliża powinien nam ustąpić pierwszeństwa niestety tak nie jest za co w imieniu wszystkich kierowców przepraszam wszystkich pasażerów. Co do opóźnień to niestety jesteśmy zależni od korków i natężenia ruchu oraz sprzedajmy bilety w mieście od Listopada 2013 o 80% więcej jak sprzedawaliśmy wcześniej a wszystko to po zniesieniu kwoty manipulacyjnej a mało osób ma karty elektroniczne mimo że to bardzo fajny wynalazek. Czasy pomiędzy niektórymi przystankami są większe w godzinach szczytowych np przystanek Poznańska Opel 15:03 a Harcerska 15:07 ale to tez zależy od natężenia ruchu czy się w tym czasie wyrobimy czy też nie czasem nawet nie mamy przerwy miedzy kursami bo by zjeść śniadanie bo trzeba jechać są takie służby że jak kierowca wsiada do autobusu o godzinie np : 14:40 to dopiero ma przerwę o godzinie 20stej by coś np zjeść czy zapalić papierosa.

    Pozdrawiam