W roku 1990 działająca w Kaliszu Federacja Rodzin Katyńskich postawiła sobie cel – upamiętnić obywateli polskich, w tym swoich bestialsko zamordowanych ponad pięćdziesiąt lat wcześniej na terenie ZSRR przodków. Katyń – nieodłącznie kojarzony jako miejsce męczeństwa i kaźni rodaków. To tam, w wyniku działań NKWD, zginęło ponad 1500 mieszkańców Wielkopolski. Oczywistym zatem staje się fakt, że nie tylko Federacja, ale także wielu Kaliszan pragnęło upamiętnić ofiary tej zbrodni. Ofiarami byli przecież ludzie tacy jak oni – pracowali, posiadali rodziny, przyjaciół, jednak los skazał ich na niewyobrażalne cierpienie. Kaliszanom nietrudno było się więc utożsamić ze zmarłymi, a wyobrażenie o skali tragedii, jaką była zbrodnia katyńska, tylko utwierdzała mieszkańców miasta w podjęciu decyzji o upamiętnieniu ofiar.

„Rodzina Katyńska”, która funkcjonuje w Kaliszu od 1989 roku, liczy 67 osób (dane z 2005 roku). Niestety, tylko niewielka część angażuje się w pracę stowarzyszenia. Nowych członków również nie przybywa – ludzie żyją w ciągłym biegu, nie są zainteresowani zatrzymaniem się na chwilę, aby poświęcić swój cenny czas na refleksję na temat historii ofiar tejże zbrodni. Mimo wszystko aktywni członkowie, którzy całym sercem oddani są pracy na rzecz stowarzyszenia, od samego początku działalności pragnęli organizować wystawy, wyjazdy do Katynia. Po tylu latach milczenia wszystkim zależało na rozpowszechnieniu wiedzy o, tak ważnych z perspektywy historii Polski, wydarzeniach. Jednym z najbardziej aktywnych działaczy, a zarazem członkiem Komitetu Założycielskiego, był Leszek Zych, którego ojciec zmarł w Katyniu wiosną 1940 roku. Stefan Zych, bo tak się nazywał, był urzędnikiem i kapitanem artylerii Wojska Polskiego. Gdy umiera ktoś bliski, zawsze pragniemy upamiętnić jego osobę. Tak też zachował się Leszek Zych. To w jego głowie zrodził się pomysł wybudowania pomnika ku czci ofiarom katyńskim. Zofia Stefaniak i Izabela Musielak, również członkinie stowarzyszenia, chętnie opowiadają o olbrzymim zaangażowaniu Zycha w pracę nad projektem, jak i samym procesem powstania budowli. Mówią, że był oddany pracy dla stowarzyszenia całym sercem.

21 stycznia 1990 idea wybudowania pomnika przestała być  tylko niespełnioną wizją, marzeniem – władze stowarzyszenia podjęły decyzję o jego budowie, a zarząd zobowiązano do pozyskania funduszy na ten cel. Można sobie zadać pytanie – dlaczego akurat pomnik? Jest wiele sposobów na upamiętnienie pamięci zmarłych, jednak zdaniem członków stowarzyszenia, w tym wyżej wymienionych członkiń, jest wiele tablic pamiątkowych, na które nikt nie zwraca uwagi, a pomnika nie da się nie zauważyć.

Jest wiele sposobów na upamiętnienie zmarłych, jednak zdaniem współtwórców, istnieje wiele tablic pamiątkowych – zapomnianych lub niedostrzeganych, natomiast pomnik ze względu na swój rozmiar i wygląd oraz bycie „żywym” wręcz symbolem pamięci o tragicznie zmarłych, silniej oddziałuje na odbiorcę, głęboko zapadając mu w pamięć. Staje się też dziełem sztuki, miejscem odwiedzanym przez turystów.

Do pracy przystąpiono od razu. Ojciec Stefan Dzierżak, sprawujący funkcję kapelana stowarzyszenia, zaproponował lokalizację pomnika w ogrójcu jezuickim od strony placu J. Kilińskiego. Projekt wykonał kaliski artysta rzeźbiarz Wiesław Andrzej Oźmina. „Rodzina Katyńska” zdecydowała się na budowlę w kształcie krzyża pokutnego, wysokości 3.5 do 4 metrów, z dwoma postaciami martwych żołnierzy polskich z wbitymi w plecy bagnetami. W tle cokół, na którym miały być umieszczone tabliczki z nazwiskami ofiar, tak, aby żadna z osób nie została zapomniana. Niestety, nie mogło się obyć bez problemów. Koszt budowy (według cen z 1990 roku) oszacowano na około 30 milionów złotych. Biorąc pod uwagę liczebność, wiek, zamożność członków stowarzyszenia i wysokość składek, które przez część członków i tak nie były opłacane, zrealizowanie tej inwestycji wydawało się nierealne. Działacze nie zdawali sobie wtedy sprawy z tego, jakim wyzwaniem będzie uzbieranie tak pokaźnej sumy. Jednak, powtarzając słynne polskie porzekadło „Polak potrafi”, można się domyślić, że nawet i taki problem dało się rozwiązać.

2

„Rodzina Katyńska” była pełna nadziei i gotowa do pracy. Członkowie stowarzyszenia rozpoczęli gorączkowe dyskusje na temat pozyskania funduszy. W działania zaangażowała się zdecydowana większość potomków ofiar. Niezastąpiony okazał się po raz kolejny Leszek Zych, dla którego zbieranie pieniędzy na budowę pomnika stało się codziennością. W miejscu powstania budowli stanął ufundowany przez ojców jezuitów krzyż, a zbieranie funduszy rozpoczęło się na dobre. Z inicjatywy stowarzyszenia 22 kwietnia 1990 roku odbyła się zbiórka pieniędzy w dziewięciu parafiach kaliskich na ten szczytny cel. W kwestę zaangażowali się harcerze i członkowie stowarzyszenia. Zebrano ponad 1 200 000 zł. Kolejną kwestę zorganizowano w pobliskim Opatówku. Pieniądze zaczęto z czasem zbierać na większą skalę, poza granicami Polski. Członkowie wykorzystywali każdą okazję, każdy wyjazd w celu zebrania, chociaż kilku złotych. Zofia Stefaniak, obecnie sprawująca funkcję wiceprezesa stowarzyszenia, podczas pobytu w Lille we Francji przeprowadziła następną zbiórkę. Można sobie wyobrazić, z jakim oddaniem wiązało się poświęcanie prywatnych wyjazdów na cel budowy pomnika – jest to najlepszy dowód na to, jaką siłę i determinację posiadali członkowie stowarzyszenia. Nietrudne im były przeciwności losu, potrafili poradzić sobie z każdym, nawet z pozoru niełatwym do rozwiązania problemem.

Pieniędzy nadal było za mało, więc zdecydowano się na rozprowadzenie „cegiełek”. Wydrukowano 10.000 sztuk. „Rodzina Katyńska” była przygotowana na każdą okoliczność – aby nie doszło do fałszowania cegiełek, każda została podpisana przez dwóch członków zarządu i opieczętowana.  Zajęło to mnóstwo czasu, jednak jak wspominają członkowie stowarzyszenia – było warto. Część cegiełek została przyjęta przez sklep z pamiątkami przy kościele św. Józefa. Do końca 1991 roku łącznie ze sprzedaży uzyskano 5 269 200 zł. Wszyscy, niezależnie od wieku, zamożności, a nawet poglądów politycznych dążyli do budowy pomnika. Kaliszanie chętnie dofinansowywali projekt, wspierając stowarzyszenie nawet symboliczną złotówką.

3

Kwota zebrana dzięki sprzedaży cegiełek nadal była za mała na realizację inwestycji. Za zgodą kaliskich urzędników, zarząd „Rodziny Katyńskiej”, za zgodą Urzędu Miasta, zdecydował się na umieszczenie skarbonek na dworcach kolejowych w Kaliszu i Ostrowie Wielkopolskim oraz holu Ratusza wraz z tablicami informacyjnymi według projektu profesora Andrzeja Niekrasz. Dworzec i Ratusz to miejsca, przez które „przewija się” nie tylko wielu mieszkańców, ale także przyjezdnych, których idea uczczenia pamięci ofiar zbrodni katyńskiej może zainteresować, co może przerodzić się we wsparcie projektu.

Członkowie stowarzyszenia nie poddawali się i poza zbieraniem funduszy powoli zajęli się realizacją projektu. Wykonania pomnika podjął się Włodzimierz Ćwir, a swoją pracę wycenił na 9.000.000 zł. Połowę przeznaczył jednak na cele związane z kosztami budowy pomnika. Nadal była to co prawda kwota astronomiczna, tym bardziej  że nie obejmowała kosztów materiałowych.

„Rodzina Katyńska” zdecydowała się znaleźć jeszcze więcej sposobów na zebranie określonej sumy. Przygotowano listę Polonii mieszkającej za granicą, do której można zwrócić się o pomoc. Utworzono Społeczny Komitet Budowy Pomnika „Katyń”, w skład którego weszli oprócz Rodziny Katyńskiej, między innymi, Prezydent Miasta Kalisza, Komendant Wojewódzki Policji, Dyrektor Fabryki Domów. W ten sposób budowa pomnika stała się zadaniem całego miasta. Wszyscy mieszkańcy dążyli do realizacji postawionego przez stowarzyszenie celu.

Prace budowlane rozpoczęły się 20 maja 1991 roku i trwały przez całe lato – nie była to zwykła praca budowlana. Zaangażowana w nią była nie tylko zatrudniona firma, ale także członkowie stowarzyszenia, którzy własnymi rękoma pomagali przy budowie. Wszystko po to, aby prace zakończyć jak najszybciej i z jak najlepszym efektem.  Uroczyste odsłonięcie pomnika zaplanowano na 17 września w rocznicę najazdu ZSRR na Polskę, jednak 16 września prace jeszcze trwały, a rusztowania stały. Przeraziło to zarówno członków stowarzyszenia, jak i władze miasta, które zdążyły zaplanować już uroczystości mające odbyć się przy nowopowstałym pomniku. Finalnie, wszystko udało się na szczęście zakończyć w terminie. Pomnik odsłonięto podczas uroczystości z udziałem ministra Antoniego Pietkiewicza i Zbigniewa Zielińskiego, władz wojewódzkich i miejskich oraz wojska, policji i straży pożarnej. Atmosfera była podniosła, przybyli mieszkańcy Kalisza i okolic, wielbiciele historii.

Dziś pomnik zaliczany jest do jednego z ważniejszych kaliskich zabytków. To przy nim odbywają się obchody rocznicowe zbrodni katyńskiej każdego roku. Wykonano coś, co z początku wydawało się niemożliwe – przeskoczenie bariery finansowej jest jedną z najtrudniejszych przeszkód. Nie przejęło to „Rodziny Katyńskiej”, która od początku wierzyła, że wszystko jest możliwe – banalne stwierdzenie, ale jakie prawdziwe! W realizację zaangażowało się całe miasto – zwykli ludzie, którzy wspierali projekt, kupując cegiełki, a także wiele lokalnych przedsiębiorstw i polityków. Pomnik to zasługa każdego Kaliszanina – jego powstanie nie byłoby możliwe, gdyby nie każdy z nich.