fot. Adrian Kempa

Dlaczego to jest trudne? W Galerii Sztuki Tarasina od miesiąca toczy się rozmowa o polsko-żydowskiej historii. Wystawa Dariusza Fodczuka nazywa się „Bóg-Honor-Ojczyzna”. Trzeba ją zobaczyć.

Nagrania ze wspomnieniami osób pamiętających wojnę, a już na pewno marzec 68 roku w Polsce są odtwarzane na kilku ekranach. Słuchający porusza się wokół instalacji, która przypomina graciarnię – cmentarz rzeczy zużytych albo niechcianych.

Estera, Józef i Jakub urodzili się w Kaliszu. To samo można zapisać inaczej: Ester, Yoseph i Yaccov urodzili się w Kaliszu. Mąż Estery, Szaje, był synem przedwojennego kamieniarza z ulicy Ciasnej. Rodzina Józefa miała znaną fabrykę koronek przy Fabrycznej, a dziadkowie Jakuba prowadzili młyny. O tym nie mówią. Zostali poproszeni, żeby do kamery opowiedzieć o sytuacjach, kiedy dano im odczuć, że są Inni.

W konsekwencji stali się uchodźcami.W sumie na ekranach przewija się 13 twarzy, 13 głosów zaświadczających o tym, jak niewiele potrzeba, żeby stać się Innym (=niechcianym, wyrzucanym, prześladowanym). Nic Cię nie uchroni przed złym spojrzeniem, jeśli druga strona uzurpuje sobie prawo do „jedynej prawdy”. Koleżanki z pracy zaczną szeptać, ktoś na ulicy zaczepi, bo „źle” wyglądasz, ktoś inny pobije, zastraszy, zmusi… Niepozorne zdarzenia z czasem nabierają siły, a gdy odkryją sens jest za późno.

Adrian Kempa

fot. Adrian Kempa

Dariusz Fodczuk, autor pracy „Bóg-Honor-Ojczyzna” od miesiąca pokazywanej w Galerii Sztuki im. Jana Tarasina, nagrał wspomnienia osób do lat 60. żyjących w różnych stronach Polski. Przed kaliską prezentacją Fodczuk uzupełnił projekcje o wspomnienia kaliszan mieszkających w Izrealu. Mówią Yoseph, Yaccov i Ester, członkowie Ziomkostwa Żydów Kaliskich w Izrealu.

Dla Kalisza Fodczuk przeredagował swoją pracę. Na kilku ściennych ekranach toczą się wspomnienia, a pośrodku galerii powstała instalacja, którą okrążasz z coraz większym niedowierzaniem. Konstrukcja powstała z powyciąganych nie-wiadomo-skąd starej szafy, komody, meblościanki, książek po polsku i w jidisch, maszyn do szycia, rowerów, wytartych dywanów i adaptera z dźwiękową pocztówką Zdzisławy Sośnickiej. Ale nie, nie jest wesoło. Przed kilku laty bodaj warszawska Zachęta przypomniała o sukcesach polskiego dizajnu. Tutaj dizajnu lat 60. też jest sporo, ale wszystko razem sprawia wrażenie przygnębiające. Bo ta stara pelisa wystająca z szafy wygląda jak trup! Wszystko tu jakieś nie do pary, secesyjna komódka i zardzewiała lodówka przykryta koronkowym obrusem. Zabawa w zakryte-odkryte trwa. Pod koronkami widać bebechy i rdzę. Wyliniałe dywany już nie pomogą mieszczuchom stłumić ciężkich kroków.

11148622_1217574974936158_4594454242720777305_n

fot. Adrian Kempa

W tej przestrzeni trzeba być ostrożnym, bardzo ostrożnym. Trzeba się skupić, żeby nie pogubić wątków, gdy się słucha. Potem i tak wszystko się pomiesza. Bo co to właściwie znaczy:

„Wyszedłem z Polski, ale Polska nigdy ze mnie nie wyszła?”.

Wystawę zapowiada plakat. Widać na nim ukoronowanego orła wpisanego w gwiazdę Dawida. Baner-plakat od miesiąca wisi w oknie galerii. W tym samym czasie miejska placówka dostała polecenie (sugestię?), aby przesunąć dni otwarcia wystaw. Od 20 lat wernisaże odbywały się w pierwszy czwartek miesiąca. Czy to jest możliwe? Jaki wpływ na tę decyzję ma fakt, że galeria sąsiaduje z kościołem, w którym co miesiąc w czwartki odbywają się spotkania z słuchaczami Radia Maria o. Rydzyka?.

article_Tarasin3Myśląc nad tytułem tego tekstu, doszłam do wniosku, że lepszego nie ma. Bóg, Honor, Ojczyzna. Ciekawe, gdzie ostatecznie trafią nagrania zebrane przez Fodczuka? Czy Kalisz nie zapomni o kaliszanach?

Dlatego to jest trudne.

 

Dariusz Fodczuk, Bóg-Honor-Ojczyzna, kuratorka Małgorzata Kaźmierczak, 3. 12-15. 01. 2016.

Galeria Sztuki im. Jana Tarasina, pl. św. Józefa 5, Kalisz.